Obserwatorzy

Moje zdjęcie
"Kto nie czyta, przeżyje tylko swoje życie, czytający przeżyje więcej."
Każdego, kto odwiedzi mojego bloga, prosiłabym o pozostawienie po sobie komentarza. Dla Ciebie to jedynie kilka sekund, dla mnie uśmiech na twarzy i motywacja :))

Pojawiła się playlista! Mam nadzieję, że Wam się spodoba :)

Informacje:
> Rozdział 9 już jest !!
> Rozdział 10 pojawi się prawdopodobnie 15.05.16

Dodawajcie się do obserwujących, aby być na bieżąco

Szablon dostosowany do rozdzielczości ekranu 1920x1080. Za wszelkie usterki przepraszam.

22 sie 2016

Rozdział 10

- Pocałuj mnie (cd)

8 stycznia 2016 roku
Piątek.
Bal zimowy.

- Co powinnam robić? – spytałam cicho Justina, kiedy chwytając mnie za dłoń, pomógł mi wstać.
- Po prostu się uśmiechaj – powiedział i jego kąciki ust delikatnie uniosły się do góry, a oczy tak pięknie mieniły się  w świetle reflektorów. Przełożył sobie moją rękę przez ramię i zaprowadził pod scenę.
Czułam się dziwnie, będąc w takim centrum uwagi. Przywykłam do bycia cichą, nie zwracającą na siebie uwagi dziewczyną. I Justin wymyślił sobie udział w konkursie.
Tia…
Ale, co aż mnie dziwiło, nie bawiłam się tak źle. Nie zauważyłam, by ktoś rzucał mi nienawistne spojrzenia. By komuś nie podobał się to, że tu jestem. Że razem z Justinem wygraliśmy korony króla i królowej.
Przeleciałam wzrokiem po wszystkich zebranych. Maddie i Ryan szli zaraz za nami, by stanąć pod sceną. Przeniosłam wzrok na Justina, który był tak dziwnie poważny. Zaśmiałam się cicho. Cieszył się?
Chwyciłam skrawek sukni, gdy Justin prowadził mnie na małą scenę. Stanęliśmy po jej środku, ja delikatnie chowając się za ramieniem Justina.
- Uśmiechnij się – powiedział, splatając nasze palce w uścisku. Jego kciuk delikatnie gładził skórę na mojej dłoni i tylko dlatego na moją twarz wkradł się uśmiech. Na te chwilę mogę odsunąć od siebie te wszystkie wątpliwości. Lepiej być nie mogło.
Po chwili na mojej głowie wylądowała skromna korona królowej, a Justin dostał swoją. Widziałam Ryana, który przytulał Maddie od tyłu. Uśmiechnęłam się do niej lekko, a ona go odwzajemniła i pokazała kciuki w górę. Po chwili Ryan zagwizdał na palcach, Maddie piszczała, a Justin się z nich śmiał.
- Czas na taniec króla i królowej – usłyszałam i natychmiast podniosłam wzrok.
- Wow… - spojrzałam na Justina. – Nie, Justin nie – mruknęłam cicho.
- Nie masz wyjścia – powiedział, uśmiechając się szeroko i ruszył, by zejść ze sceny.
- Justin! – jęknęłam, ale on jedynie pociągnął mnie za sobą. Ponownie chwyciłam skrawek sukni, by nie potknąć się przy schodzeniu. Zagryzłam wargi pod wpływem stresu. Serio mieliśmy tańczyć? Teraz na pewno każdy zwróci na mnie uwagę.
Z głośników zaczęła lecieć wolna piosenka. Pierwsza podczas tego balu. Nie podobał mi się jednak fakt, że staliśmy pośrodku jakiego wielkiego koła, a wszyscy mieli doskonały widok na nas. Poczułam się jednak lepiej, kiedy Justin zaczął nie naprowadzać. Zarzucił moje ręce na swoje barki i oplótł mnie ramionami w tali. Nasz taniec niczym nie różnił się od tego pierwszego, który miał miejsce dwie godziny temu. Przysunął mnie do siebie niebezpiecznie blisko i oparł policzek o moją głowę. Znów mogłam poczuć jego mocne perfumy, a moje ciało, niekontrolowanie, przytuliło się do niego mocno.
Piosenka powoli się kończyła, kiedy ujrzałam Ryana, tańczącego z Maddie. Widok ten sprawił mi niemałą radość.
- Justin?
- Tak? – spojrzał na mnie, marszcząc lekko brwi. Zagryzłam wnętrze policzka.
- Mogłabym zostać u ciebie na noc? – kurde, głupio zabrzmiało. Otworzył szerzej oczy, będąc w szoku. – Znaczy… chciałabym, żeby Maddie i Ryan mieli, wiesz… spokój i robili co chcieli… - zająkałam się. Justin jedynie zaśmiał się cicho.
- A już myślałem, że proponujesz mi seks – powiedział głosem, który sugerował zawód, ale jego śmiech mówił co innego.

O ile się nie mylę, nie widziałam, by Ryan sięgał jeszcze po poncz. Ale to w sumie nie moja sprawa.
Razem z Justinem udało nam się spędzić na balu jeszcze półtorej godziny. Nie było tak źle, całkiem dobrze się bawiłam. O i nie widziałam nigdzie Taylera, więc Justin mógł skupić się tylko na mnie.
To znaczy…
No wiecie o co chodzi. Nic takiego nie robiliśmy.
Poznałam kilka całkiem miłych osób, które kiedyś wydawały mi się inne. Poczułam się pewniej u boku Justina, a dzięki temu czułam się pewniej i przy innych. Potrafiłam z nimi rozmawiać, dobrze się bawić.
Od czas udo czasu gdzieś śmignął mi Chaz, ale był zbyt zajęty swoją dziewczyną.
Dochodziła godzina dwudziesta druga, gdy poczułam, że moje nogi już zdecydowanie odmawiają posłuszeństwa.
Siedziałam z Justinem i trójka jego innych znajomych, z którymi zaciekle rozmawiał. Ja jedynie się im przysłuchiwałam. Trochę rozmyślałam, jakby to było, gdyby moje życie wyglądało tak jak teraz. Szczęśliwe, pełne życia. Takie, jakie dotychczas jeszcze nie było.
- Jeśli chcesz, możemy się już zmywać – usłyszałam nad uchem.
Jego znajomi odeszli, by potańczyć ze swoimi partnerkami. Justin ściągnął marynarkę, zostając w czarnej koszuli. Zdjął również muszkę i odpiął dwa pierwsze guziki koszuli, a jego korona leżała na stole.
- Nie, nie trzeba. Jest jeszcze wcześnie. Poza tym…
- Poza tym widzę, że jesteś już zmęczona – uśmiechnął się do mnie. Wstał i podał mi dłoń. – Chodź. Poszukamy Ryana i spadamy.
Pozwoliłam sobie spleść nasze palce, a gdy to zrobiłam Justin jedynie wzmocnił uścisk. Znalezienie Ryana zajęło nam prawie pięć minut. Stał przy stole z przekąskami i czekał ma Maddie, która poszła do łazienki.
- Poczekam na ciebie w korytarzu – mruknął Justin i wyszedł.
- Nocuję dzisiaj u Justina – powiedziałam od razu, a Ryan zatrzymał się w połowie przeżuwania ciastka.
- Co? – mruknął z pełną buzią.
- Po prostu pomyślałam, że przyda wam się z Maddie wolna chata, a ja nie chcę wam przeszkadzać.
- Ona nie pójdzie ze mną do łóżka – przerwał mi natychmiast.
- Ona o tym marzy – wywróciłam oczami. – I nie tylko o tym. To wasz wieczór, macie spędzić go jak najlepiej – zagroziłam mu palcem wskazującym.
- Młoda, ty mi się tu nie rozkręcaj. – zaśmiał się – Przecież to twoja przyjaciółka.
- O matko. Już widziałam, jak się całujecie – wzruszyłam ramionami. – Śpię u Justina, a wy róbcie co chcecie – powiedziałam, uśmiechnęłam się do niego i ruszyłam do wyjścia. Justin czekał na mnie w korytarzu, trzymając mój płaszcz w dłoniach. Pozwoliłam mu założyć go na moje ramiona i w ciszy wyszliśmy z budynku szkoły. Na dworze było już ciemno i dosyć zimno, zważywszy na to, że to wciąż styczeń. Nie liczyłam na nic lepszego o tej godzinie. Limuzyna była zamówiona tylko na przyjazd do szkoły, lecz z powrotem Justin zamówił taksówkę. Czekaliśmy na nią jedynie chwilę i w kilka minut byliśmy pod domem mojego towarzysza.
Pomógł mi wysiąść z auta i wtedy przypomniałam sobie, że nie mam żadnych rzeczy na zmianę. Zagryzłam wargi i w spokoju ruszyłam za Justinem. Przepuścił mnie również w drzwiach. W kuchni świeciło się światło, a Pattie wciąż się w niej krzątała, nawet jeśli było już grupo po dziesiątej.
- Jestem – odezwał się Justin i wszedł do kuchni. Byłam kilka kroków za nim.
- Tak szybko? – spytała zdziwiona.
- Ariel była zmęczona – powiedział, podczas gdy ja weszłam w końcu do kuchni. – Może u nas nocować, prawda? – uśmiechnął się do niej lekko.
- Jasne. Kiedy tylko zechcesz – zwróciła się do mnie z szerokim uśmiechem. Nie potrafiłam go nie odwzajemnić. Nie wiem, czy już mówiłam, ale Pattie była najcudowniejszą kobietą na świecie.
- Jest już po dziesiątej, czemu jeszcze nie śpisz? – spytał Justin, nalewając sobie do kubka wody.
- Czekam na ojca. Ma zaraz wrócić – wzruszyła ramionami, wycierając blat.
- Okay. To my idziemy do mnie – chwycił moją dłoń i ruszył w kierunku schodów.
- Ariel, słońce, nie chcesz jakiś ciuchów na zmianę? – spytała.
- Dam jej coś mojego, mamo – wtrącił się Justin i po prostu pociągnął mnie za sobą. Zdążyłam jeszcze uśmiechnąć się do Pattie, nim zniknęła mi z pola widzenia. Poczułam ulgę, gdy stojąc już w pokoju Justina, mogłam zdjąć z nóg szpilki. Zupełnie zapomniałam, że przecież Maddie miała moje trampki w torebce. 
Czułam się dziwnie, będąc w jego pokoju. Byłam tu po raz drugi i w ogóle się nie zmienił. Te same szare ściany, meble w kolorze niemalże czarnego brązu i dosyć szerokie jak na jednoosobowe łóżko. Pierwszy raz byłam tu około rok temu i było to z czystego przypadku. Nie pamiętam nawet, co robiłam w domu Bieberów. 
Justin wyciągnął z szafy czarną bluzkę na ramkach i zielone spodenki do koszykówki. 
- Najmniejsze jakie mam - uśmiechnął się lekko, podając mi ubrania. - Spodnie mają gumkę, więc chyba nie jest tak źle. 
- Dziękuję - odwzajemniłam uśmiech. 
- Łazienka jest zaraz na prawo - kiwam głową i wychodzę z pokoju. Kieruję się do łazienki i zamykam się na klucz. Związałam włosy w kok i zdecydowałam się na szybki prysznic. Wcześniej dostrzegłam płatki kosmetyczne i jakiś tonik, którym niestety źle zmywało się makijaż, no ale lepsze to niż nic. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic, który nie trwał długo. Woda była lekko chłodna, ale nie przeszkadzało mi to. Zmuszona byłam do założenia ponownie tych samych majtek, ale musiałam to ścierpieć. Spodenki Justina były dosyć duże i sięgały mi niemal do kolan. Zaciągnęłam mocno gumkę i zawiązałam porządny supeł. Bluzka również była duża, lecz nie przeszkadzało mi to i po prostu wciągnęłam ją na gołą klatkę. Wzięłam wszystkie ciuchy i wróciłam do pokoju. Justin leżał na łóżku w samych dresach. Ręce miał założone za głowę, a wzrok utkwił w suficie, ale kiedy usłyszał, że przyszłam, przeniósł go na mnie i uśmiechnął się delikatnie. 
Pozwoliłam sobie powiesić sukienkę na oparciu krzesła, stojącego przy biurku, jednocześnie chowając pod nim stanik. Po prostu nie lubiłam z nim spać, ale przecież wciąż miałam na sobie bluzkę, więc to chyba nic złego, nie? Usłyszałam jego ciche kroki i kiedy się odwróciłam, stał metr ode mnie. Przełknęłam gulę w gardle, która pojawiła się na widok jego wytatuowanego i wyrzeźbionego ciała. Odwróciłam wzrok. 
- Możesz spać na moim łóżku, ja pójdę do salonu - uśmiechnął się do mnie lekko i skierował się w stronę drzwi.
Serce zabiło mi mocno, kiedy dostrzegłam, iż chwyciłam jego nadgarstek. 
Co ja robię? 
- Coś się stało? - spytał. 
- Nie, tylko... nie chcę, żebyś mnie zostawiał - szepnęłam. Miałam wrażenie, że uginają mi się kolana pod intensywnością jego wzroku. - Justin? M-mam prośbę - zająknęłam się. 
- Dla ciebie wszystko. Mogę spać na podłodze, jeśli nie chcesz, żebym szedł lub...
- Pocałuj mnie - przerwałam mu szeptem. 
Moja dłoń wylądowała na jego szyi, by przesunąć się na tył jego głowy i wpleść palce w jego krótkie włosy. Jego wargi delikatnie otworzyły się w zdziwieniu. Odetchnął głęboko i po chwili poczułam jego dłoń na moim policzku. Przysunął mnie blisko siebie i połączył nasze usta w delikatnym pocałunku. Jego usta były tak idealnie ciepłe i miękkie w dotyku. Całował mnie spokojnie, pozwalając nam cieszyć się swoją bliskością. Chciałabym w końcu zrozumieć, co takiego do niego czułam. Co takiego sprawiało, że tak mnie do niego ciągnęło. Przecież jeszcze niedawno wyśmiałabym osobę, która powiedziałaby mi, że Justin będę się ze mną całował. Lepiej, że będzie dla mnie tak dobry. 
Niedużo czasu potrzebowaliśmy, by zdać sobie sprawę, iż ten pocałunek jest dla nas zbyt spokojny. Justin musnął językiem moją górną wargę, przez co z moich ust uciekł cichy jęk, co on wykorzystał. Delikatny pocałunek zmienił się namiętną walkę języków, w której prowadził. Po chwili jego dłonie znalazły się pod moim tyłkiem, by podnieść moje ciało. Instynktownie oplotłam ręce wokół jego szyi, a nogi wokół pasa. Trzymał mnie pewnie w ramionach, nie przerywając pocałunku. Czułam pod opuszkami palców jego gorącą skórę na plecach, a moje piersi ciasno przywarły do jego klatki piersiowej. 
Ruszył w kierunku łóżka i usiadł na jego skraju. Siedziałam na jego kolanach jedynie chwilę, gdyż zaraz pociągnął mnie za sobą, przez co pochylałam się nad jego ciałem. Poczułam, jak jego dłonie podciągają moją koszulkę i dotykają nagiej skóry moich pleców.
- Nie możemy - przerwałam, gwałtownie się od niego odrywając. 
- Tylko się całujemy - odparł spokojnie. - Nie zrobię nic, na co nie wyrazisz zgody. Dłonie którymi masował moje plecy, oplotły nie w talii i przyciągnęły do siebie, dzięki czemu leżałam na jego klatce piersiowej i ponownie musnął delikatnie moje usta.

Na tyle byłam w stanie mu pozwolić. 



AA!! 
Jest już 10 rozdział :) 
I 13 tys. wyświetleń! :D 
Dziękuję Wam bardzo! 
Mam nadzieję, że nie zawiodłam Was tym krótkim rozdziałem, ale starałam się coś napisać xd
Wyszło co wyszło. 
Zapraszam również na HeartBeat, gdzie w tak krótkim czasie zdążyłyście sprawić na mojej twarzy taaak wielki uśmiech :D 
Dziękuję :**
Do następneg ;) 
Który pojawi sie niedługo.
Mam nadzieję :D 


7 komentarzy:

  1. Świetny! Życzę dużo weny i czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaaaaa ! Cieszę się że wrócilas ♥ Weny i do następnego mam nadzieje ! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć, pomagam jednej dziewczynie zdobyć czytelników. Ta historia nie jest o "Justinie" ale o nowym serialu "Soy Luna". Uwielbiam czytać tą historię i moim zadaniem jest naprawdę jest uniwersalna. Nawet jak historia nie przypadnie Ci do gustu prosiłabym abyś skomentowała choć jeden rozdział i dodała się do obserwatorów :)


    BLOG LIVI : http://story-by-livia.blogspot.com

    Mam nadzieje że pomożesz 😉

    OdpowiedzUsuń
  4. http://powiekiwiekow.blogspot.com
    Usłyszałam bicie mojego serca, słyszałam bicie wszystkich serc wokół mnie...
    Ludzie przechodzą test do nieba.
    Taki sprawdzian na Ziemi,żeby zobaczyć czy zasługują na raj..
    Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej! Chciałabym zaprosić Cię serdecznie do siebie na moje opowiadanie o Justinie. Już jest 1 rozdział!
    OPIS: Cassie zmuszona jest przeprowadzić się wraz z rodzicami oraz rodzeństwem do Los Angeles, a wtedy wszystko się zmieni...
    Opowiadanie znajdziesz na:
    > BLOGU: http://jb-be-yourself.blogspot.com
    > WATTPADZIE: https://www.wattpad.com/story/87513216-jb-be-yourself
    Zapraszam! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Serdecznie zapraszamhttp://my.w.tt/UiNb/Oi5NeYfVPy oraz http://my.w.tt/UiNb/EIBpFLeVPy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne opowiadanie ! Oby tak dalej !! Zapraszam do siebie na https://my-love-story-justinbieber91.blogspot.com/ Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń